W tym roku cykl Wake The Dead obchodzi swoje czwarte urodziny! Przypomnijmy sobie może z tej okazji jak to się wszystko zaczęło...
Pod koniec 2006 roku na fali popularności muzyki metal/emo core'owej, wraz ze Skeev'em (pomysłodawcą nazwy imprezy i współorganizatorem dwóch pierwszych edycji) wpadliśmy na pomysł zorganizowania w naszym mieście jednego z pierwszych koncertów w tych właśnie klimatach. 26. stycznia 2007 roku w szczecińskim klubie Kontrasty odbyła się pierwsza edycja, która początkowo miała być tylko jednorazową imprezą. W przypływie euforii zdecydowaliśmy się jednak nie zostawiać tego samym sobie i po udanym przedsięwzięciu wziąć się za następne. Tego mroźnego dnia, gdy cały Szczecin był pokryty śniegiem, a autobusy i tramwaje jeździły sobie jak chciały, w wypełnionym bo brzegi klubie wystąpiły zespoły (w kolejności występowania na scenie):
Niestety rzeczywistość dla tych kapel okazała się brutalna i do dziś dnia nie przetrwała żadna z nich...
Pierwsza edycja (jak zapewne niektórzy pamiętacie) okazała się wielkim sukcesem. Na tyle wielkim, że przez najbliższe kilka miesięcy otrzymywaliśmy wiadomości od całej rzeszy młodych kapel (krajowych i zagranicznych) z prośbą zorganizowania im występu właśnie na WTD. W związku z tym, w czerwcu (01.06.2007), przygotowaliśmy drugą edycję, tym razem z większym impetem i mocniejszym składem (oraz jeśli ktoś pamięta, ogromną bitwą rycerską pod sceną ;):
love and other demons (Szczecin) (który na ostatnią chwilę wystąpił w zastępstwie aelim, który z niewiadomych przyczyn przestał istnieć)
Do dziś dnia istnieje jeszcze in twilight's embrace (który wciąż gra i dobrze się ma!) oraz nazwa love and other demons, która dziś funkcjonuje w nieco zmienionej formie niż zespół muzyczny... ;)
Koniec roku (07.12.2007) to trzecia impreza z cyklu, tym razem w Starej Cynkowni (tak, ona też już przestała istnieć), której współorganizatorem był Ryjek, znany później z kilku naprawdę dobrych imprez w mieście, m.in. koncert Horse The Band. Zimową aurę rozgrzali wtedy:
W związku z licznymi przeciwnościami losu Wake The Dead na jakiś czas zawiesiło swoją działalność, skończyło się wtedy na czterech edycjach, hektolitrach wylanego potu na i pod sceną, całą masą nowo zawartych znajomości i tym okropnym piskiem w uszach.............. do czasu :) Ale o tym w następnej notce...